Gdzie robić zakupy?

Każdy z nas musi robić zakupy. Raczej nieczęsto się zdarza, że wynajęta gosposia dba o nasze zaopatrzenia pod każdym kątem. A najbardziej podstawową częścią kupowania są zakupy spożywcze. Tu jednak pojawia się istniejący w naszym kraju od początku kapitalizmu konflikt, to znaczy: gdzie kupować?

Czy najbardziej dogodny jest dla nas mały sklepić, w którym na półkach można znaleźć przysłowiowe szwarc, mydło i powidło – czy też lepiej zaopatrywać się w tańszych, bogatych w różnorakie promocje hipermarketach?

130221b.jpg

Szoping w świątyniach konsumpcji, jakimi są centra handlowe, ma mnóstwo amatorów. Bo i jest to zajęcia na cały nieraz dzień (porównywany czasem z wizytą w muzeum czy kinie, – jeśli chodzi o skalę przyjemności); bo i można tam się udać z całą rodziną – zająć żonę czy męża interesującym ich asortymentem, dzieci zaabsorbować zabawkami – a samemu zapaść w niebyt przy atrakcyjnych dla nas stoiskach; można również zabrać ze sobą znajomych – i potraktować taką wizytę jak spotkanie towarzyskie – można w ogóle bardzo wiele.
Nikt nam nie będzie w hipermarkecie udzielał zbędnych porad, – co lepsze, jaki produkt zdrowszy; nikt nie będzie wypytywał, co to się z nami działo przez ostatni czas. Anonimowość pozwoli nam dodatkowo zaopatrzyć się w rzeczy, które może normalnie wcale nie są nam potrzebne, ale teraz znacznie tańsze – i to taka wyjątkowa okazja. Korzystanie z promocji jest finansowo na dłuższą metę dla nas zabójcze, ale prawie nikt z nas nie potrafi oprzeć się okazji. I ładujemy do koszyka jakieś abstrakcyjne towary, – ale za to mamy 20 litrów 0,5% mleka po wyjątkowo atrakcyjnej cenie, 30 słoików koncentratu pomidorowego za psie pieniądze – i tak dalej, i tak dalej. W wielu momentach taka praktyka powoli nam rzeczywiście zaoszczędzić, ale najczęściej są to zakupy dokonywane oczami. Bo to wyjątkowa okazja, która – zapewne – już nigdy się nie powtórzy.

Do domu wracamy niezwykle zmordowani, ale syci dóbr wszelakich. Wszyscy odczuwają zmęczenie, ale stan ten jest porównywalny z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku. Poza tym, część nabytych przez nas produktów jest rzeczywiście tańsza, niż w sklepie pod blokiem.

Tyle, że, jeśli chcemy wejść w relację personalną ze sprzedawcą, to nie dla nas są hipermarkety. Żadna galeria nie pozwoli nam z taką częstotliwością gawędzić z najbliższymi sąsiadami; porozmawiać ze sprzedawcą, – który nie tylko zna nas od lat, ale również znał naszych rodziców, i zawsze zapyta, co u nich słychać – kupując, może i drożej, ale często świeższe niż w wielkim sklepie, warzywa i owoce, czujemy, że to my jesteśmy tym oczekiwanym klientem. I że to dla nas jest życzliwy uśmiech. I nie ma on tylko podtekstu handlowego.

To, gdzie będziemy robić zakupy, to nasz wybór. Ale pamiętajmy, że dobrze jest, – choć od czasu do czasu – dać szansę drobnym przedsiębiorcom, którymi są mali sprzedawcy detaliczni. Choćby dlatego, że to buduje więzi międzyludzkie.

Authors

Related posts

Top